17
St

O wszystkim i niczym St 17

Dzisiaj będziecie świadkami wylewania moich żali bo troszkę się zirytowałam. Mam nadzieje, że nie zrazi Was to w żadnym stopniu do zaglądania na mojego blogaska.
Własnie skasowałam moją nową notkę, nad którą pieczałowicie pracowałam przez ostatnie 45 minut. Troche sie wkurzylam bo była bardzo ładna i poruszająca do głębi.
Poniewaz postanowiłam ze moj blog bedzie optymistyczny, to jezeli zdaza mi sie chwile słabosci w ktorej bede pisała o moich niepowodzeniach, wybaczcie i wyrazcie swoje zdanie w komentarzykach

Jednak sądze ze gdyby moj calusieńki blog bylby jedynie o szczesciu po jakims czasie by sie znudził. No bo w koncu, tak jak było napisane w II częsci "Dziadów" .."kto nie zaznał nieszczęscia na ziemi nie zazna szczęscia w niebie" wiec moze jednak posłucham dobrej rady przodków i dodam tu lekką nutkę nostalgii oraz pesymizmu.
Wyjatkowo dzis nie miałam humory, poniewaz wczoraj wieczorem zdarzył sie przykry incydent sponsorowany oczywiscie przez moje "ukoffane przyjaciółki"...zarzuciły mi one czyn, którego nie popełniłam, karygodny czyn, i spsikowały przeciwko mnie za moimi plecami. To chamskie i brutalne, no ale w końcu..dziwny jest ten swia, nieprawdaz? Za namową mamy i po gruntownym namyśle postanowiłam nie brac sobie nic do głowy a jak powiedziała moja mama "potem bede to wspominac z szalenczym śmiechem" na pewno jest w tym zairno, moze nawet pare zoiaren prawdy, ale ja jednak mam takie mietoszące wnętrzności uczucie pustki w żołądku, i dlatego boje sie usiąśc na gadu zeby przypadkiem znowu sie do mnie niekt nie przywalił i znowu zarzucił jakiejs zbrodni eeehhhh:/
Chyba jednak zmiana temetu, bo cos mi niedobrze..tak więc teraz przejde do opisania miłych zdarzeń.

Pomijając fakt ze sie nie wyspałam a mama mnie ściągnęła brutanlnie z łóżka dzień był udany. Byłysmy z mamą na ogólnych zakupach a mama zafundowała mi cudowną optymistyczną (gorący przydymiony pomarańcz) bluze z kaprurem i kangurem (to takie kieszenie,jakby ktos nie za mocno zajarzył o co chodzi :P) poza tym było ogólnie sopxik pełen looz i spontan :D:D:D:D:D:D Aaah zapomniałam kupiłam tez 6.część Harrego POttera :P jednak po przeczytaniu juz dwustu-paru kartek dochodzę do wniosku, ze sprawy w Hogwarcie sie tak zagmatwały jak losy bohaterów w MOdzie na suckes. Treaz najwięksi wrogowie maja ze soba dzieci, ktore jak sie pozniej okazuje nie sa ich :D:D czyli totalne pomieszanie z poplątaniem, do tego dochodzi pare dementorów i czary mary-ksiązka jest cieńsza od 5. częsci o około 200 stron. Przypuszczam ze szanownej pani J.K. Rowling zabrakło pomysłow, stąd ten kompletny misz-masz...ale w końcu jest jeszcze 7.częsc...z pewnym przestracghem patrzę w przyszłość :D:D:D:D
Troche sie rozpisałam, jednak gadanie i pisanie to moj sposób na wszelkie zło. kiedys jak wbiłam se "monstrualnej wielkości" drzazge w palec i spanikowałam, to mama mi kazał opowidać o szkole zeby mnie czym zając i tak sie rozgadałam ze nic nie poczułam :D:D:D:D mowie, wam sprobojcie, działa :] :)
To juz chyba wszytsko,a le tak sobie mysle zeby jeszcze zawalic jakis cytat na koniec..niee moze jednak wykorzystam go jako tytuł do mojej następnej notencji..ok.pozdrawiam wszytskich i całuje gorąco w samo serce....(słowa violetty villas hahahahahahaha) papatki! nie zapomnijcie komentowac :)
wojtek_m6 | Komentarze: 0

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię
E-mail
Komentarz
Email again: